RSS
piątek, 13 kwietnia 2018

Dziś piąteczek, piątunio, bez względu na to który to dzień miesiąca, chociaż z tego co kojarzę to pech dopadł Templariuszy właśnie w kwietniu... Hmm... Na szczęście ja Templariuszem nie jestem, więc rzucam hasełko do należytego uczczenia ciepłej wiosny, bo jak jest zimno to ludzie narzekają i siedzą w domach przed telewizorami, a się zrobi ciepło to zmienia się tylko to, że przestają narzekać, a tu czegoś więcej trzeba, moi Drodzy :)

Zatem:
"Dziewczyny na rowery, rolki, jogging, czy co tam lubicie."

A Chłopaki - brać przykład :)

Miłego weekendu :)

Tagi: Piąteczek
12:45, ajamamswojezdanie
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 kwietnia 2018

No i znowu było to samo. Koleżanka miała jednak rację, kiedy mówiła, że te spadki temperatury to tak ze względu na zbliżające się święta. Kiedy w wielkanocną niedzielę kładłam się spać, prószył śnieg, gdy wstałam jeszcze leżał. Co prawda do wieczora słońce go roztopiło, ale był - w przeciwieństwie do Bożego Narodzenia. Zatem skoro już jesteśmy po świętach, może się spokojnie robić ciepło, a nawet gorąco :) W tym roku w marcu było rzeczywiście jak w garncu. Jeden weekend bardzo ciepły, drugi bardzo mroźny i tak na zmianę. Zobaczymy co zmaluje kwiecień, czy też będzie przeplatał, czy zaserwuje nam piękną wiosnę... Ludzie najwyraźniej stęsknili się za nią, bo jakoś tak wczoraj tłoczno było na deptakach i drogach rowerowych. I dobrze :)

Tagi: wiosna
13:47, ajamamswojezdanie
Link Komentarze (2) »
wtorek, 13 marca 2018

W zeszłą niedzielę w krótkim rękawku jeździłam na rowerze. Było tak cudownie cieplutko. W najbliższą wybieram się na narty. Ciepło ubrana. Niesamowite jak ma temperatura spaść. W ciągu tygodnia może nawet o 30 stopni!!! A ja już się wzięłam za wiosenne porządki. Chciałam nawet poprać i schować zimowe ciuchy, a tu proszę jaka niespodzianka. Totalny powrót zimy tuż przed nosem nadchodzącej wiosny. Przynajmniej tej kalendarzowej i astronomicznej. Nie, żebym narzekała, bo czułam niedosyt jeżdżenia na nartach, chociaż wolę jeździć przy temperaturze bardziej zbliżonej do zera niż minus dziesięciu, ale nie będę wybrzydzać.

W weekend, znaczy w sobotę, byłam na zakupach. Przechodząc koło skwerków niemal trzeba było nos zatykać, tak śmierdziało. Właściciele piesków najwyraźniej zapomnieli o sprzątaniu po swoich pupilach, a wysoka temperatura rozniosła zapachy po okolicy. Trawniki wyglądają zresztą okropnie nie tylko przez psie kupy, ale także walające się śmieci: butelki, puszki, papiery, worki. Ludzie to jednak niechluje, choć kasę liczą. Dlatego pewnie dobrze by nam zrobiło wprowadzenie płatnych zwrotów butelek. Przynajmniej tyle szkła by się nie walało. Po wprowadzeniu płatnych reklamówek ilość tych fruwających wszędzie zdecydowanie się zmniejszyła. Ludzie coraz częściej noszą swoje torby, a jeśli już kupują to takie solidniejsze, do wielokrotnego wykorzystania, względnie torby papierowe. I dobrze, bo i tak toniemy w śmieciach.

Rozmawiałam z koleżanką o zbliżającym się ochłodzeniu. Twierdzi, że to dlatego, że zbliża się Wielkanoc, która od kilku lat jest zimna, często śnieżna (w przeciwieństwie do Bożego Narodzenia), więc ociepli się pewnie dopiero w kwietniu. Pożyjemy, zobaczymy. Na pogodę i tak nie mamy wpływu, więc nie ma sensu się nią denerwować.

Trzeba zacząć planować wyjazdy wakacyjne, póki jeszcze są jakieś ciekawe oferty na rynku... bo podobno szybko znikają...

Właśnie się doliczyłam, że za miesiąc stuknie mi 5 lat prowadzenia bloga... Niesamowite.

12:30, ajamamswojezdanie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 lutego 2018

No więc mamy zimę w zimie. Zimę bardzo mroźną i bezśnieżną. Oby tylko nie okazało się, że w zamian będziemy mieli deszczowe lato, zgodnie z zasadą, że kiedyś musi się wypadać. W zasadzie nie przeszkadza mi temperatura. Przeszkadza mi tylko to, że włączył mi się tryb jedzenia. Jakoś nie mogę się powstrzymać, a później wkurzam się sama na siebie, że waga leci w górę. 

Tagi: Jedzenie zima
14:27, ajamamswojezdanie
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 stycznia 2018

No więc w końcu mamy styczeń, Nowy Rok, nowe plany, nowe marzenia, nowe nadzieje. Mamy też wydłużający się dzień. A zatem same plusy. Może prawie same. Przyzwyczaiłam się już do ciepłej zimy. Ostatnio temperatura oscylowała wokół przyjemnych +10 stopni. Od dwóch dni to się jednak zmieniło. Pojawił się nawet mrozik. Nie duży, ale jednak. Aż dziwne, że kiedyś przy takiej temperaturze nie marzłam. W ogóle pod zimową kurtką ubierałam się dość cienko. Dziś marznę, a wybierając się na spacer zastanawiam się co by tu jeszcze na siebie założyć. Jakieś dziwne problemy termiczne czy co? A przecież miło jest pochodzić po mroziku, po chrupiącym pod butami śniegu... Może nawet spadnie jakiś... Kto wie? Podobno spadł nawet na Saharze, więc trochę głupio byłoby, gdyby nie przyprószyło w kraju, który w Zachodniej Europie jest uważany za zimny, w którym niedźwiedzie polarne po ulicach chodzą ;) Ale jeśli już spadnie, to mam nadzieję, że nie poleży zbyt długo.

Grunt, że skończył się długi okres opadów deszczu. I mam nadzieję, że nie cieszę się w złej chwili.

Tagi: W końcu
12:51, ajamamswojezdanie
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 listopada 2017

Na początku uznałam tę deszczową pogodę za coś normalnego. Był luz. Ale teraz z przykrością muszę stwierdzić, że długotrwałe deszcze, choćby nie padały przez cały dzień, ale za to niemal codziennie, potrafią sfrustrować. Co za dużo to niezdrowo. Zwłaszcza, że dzień się skraca i robi się nieprzyjemnie. Oby do wiosny, a przynajmniej do stycznia, kiedy to dzień zacznie się wydłużać i powieje optymizmem.

A dobra wiadomość na dziś trzmi: nie muszę robić obiadu, bo wczoraj wieczorem zrobiłam gołąbki :)

Tagi: deszcze
15:38, ajamamswojezdanie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 października 2017

I cóż, że pada. Jest jesień to i pada. Grunt, że jest jednocześnie wystarczająco zimno, żeby się komary nie namnożyły. Za to na świecie będzie czyściej: deszcz oczyści nie tylko powietrze z pyłków i pyłów, ale też ulice i samochody. No dobrze, w taką pogodę nie zazdroszczę właścicielom zwierząt lubiących wychodzić na spacerki i miłośniczkom zamszowych bucików... Ale poza tym: luz; zgodnie z zasadą, że nie ma złej pogody jest tylko nieodpowiednie ubranie. Poza tym taka pogoda potrafi wytworzyć w domu przyjemny, przytulny nastrój. Bo przyznajcie sami, że przyjemnie jest wbiec do domu, zdjąć mokre buty i ciuchy, ubrać coś suchego i ciepłego, zjeść pyszny obiadek, zapalić świeczki i poleniuchować trochę przed telewizorem, książką albo delektując się muzyką. Choć przyznaję, że w taką pogodę największym problemem i wyzwaniem może być samo dotarcie do domu. Zwiększone korki dziś gwarantowane. Wielu kierowców kompletnie nie wie jak się zachować na drodze, gdy pada...

A hitem informacyjnym na dziś jest ukaranie Owsiaka za... przeklinanie. W kraju, w którym bluzga każdy od budowlańców, przez policjantów, prawników i polityków, po - obstawiam - sędziego, który wydał wyrok. I zwykle jest to uważane jako wyraz ekspresji. Normalne słownictwo, kierowane z zasady do dorosłych ludzi, których takimi słowami trudno zgorszyć. Że wypowiadane publicznie? Hmm... A co z piosenkami, filmami, książkami, do których dostęp mają wszyscy bez względu na wiek? Ba, bluzgi znajdziemy nawet w słownikach. Może warto więc zaakceptować fakt, że istnieją i dać sobie spokój z karaniem za ich używanie?

Tak mi się przypomniało, że dziś do domu tak szybko nie dotrę nie tylko przez korki. Muszę jeszcze zahaczyć o sklep sportowy, żeby kupić matę do ćwiczeń. Przyzwyczaiłam się do treningów w domu 5 razy w tygodniu. Do tej pory ćwiczę na dywanie, ale doszłam do wniosku, że od tego za bardzo się ugniata, odkształca i pewnie też przepaca. Muszę więc przenieść się na matę i znaleźć w pobliżu firmę piorącą dywany, żeby go odświeżyć. Koleżanka zasugerowała, żebym kupiła odkurzacz piorący, ale w sumie po co? Skoro na co dzień wystarczy zwykły. A "od święta" mogę oddać do czyszczenia do punktu i tyle.

Miłego dnia :)

wtorek, 26 września 2017

Jestem z siebie dumna :) Zrobiłam sobie świetny stojak na przyprawy :) Normalnie bym kupiła, ale nie znalazłam żadnego, który by spełniał moje wymagania co do gabarytów. Doszłam więc do wniosku, że zrobię go na wymiar. Miał zrobić stolarz, ale na etapie projektowania okazało się, że jest to prosta spawa. I udało się :) Wygląda świetnie. Może rozminęłam się z powołaniem ;) Żart, fajna zabawa, ale od papieru ściernego mam zrujnowane ręce...

14:24, ajamamswojezdanie
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 05 września 2017

Niniejszym otwieram sezon na:

1. powidła śliwkowe,

2. grzybobranie (cudownie),

3. "a mogę dziś nie iść do szkoły",

4. koniec obiadków na tarasie (za zimno, zbyt wietrznie),

5. grabienie liści...

U Was to samo?

Tagi: sezon
13:28, ajamamswojezdanie
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 18 lipca 2017

Moje osobiste dziecko postanowiło nauczyć się grać na gitarze. Co prawda kiedyś już próbowało, ale bez szczególnego zapału i zacięcia, więc nauka nie trwała długo i wkrótce gitara wylądowała na stojaku. Tym razem podobno po obozie z harcerzami złapało bakcyla i ambitnie ćwiczy. A ja tymczasem powtarzam, że należy walczyć ze słomianym zapałem i konsekwentnie dążyć do celu. Mam nadzieję, że tym razem uda się ten cel osiągnąć. A jest taki, żeby w rok nauczyć się nieźle grać, i na obóz w przyszłym roku pojechać z gitarą. Niech gra, niech ćwiczy. Chwała dziecku za to, że nie wybrało na swoje hobby perkusji...

Wczoraj wieczorem zauważyłam, że jakiś .... (piiiii) porysował i wgniótł mi karoserię z przodu auta. Chyba nawet wiem kto, choć za rękę nie złapałam, więc nie mogę nawet się wyżyć. Ponieważ należę do osób, które szanują swoje rzeczy, popsuło mi to humor na cały wieczór. W sumie tak się zastanawiam czy nie wystąpić o odszkodowanie do ubezpieczyciela. W końcu po to się płaci coraz wyższe składki. Mąż tylko ostrzega, że biorąc pod uwagę ich ograniczenie w wysokości odszkodowania, mogę na tym więcej stracić płacąc jeszcze wyższą składkę na kolejny rok. Bo o ile np. odszkodowania wzrosły za wypadki - uszkodzenie ciała czy śmierć, to za szkody majątkowe zmalały (przez wprowadzenie ograniczenia, tzn. wypłacana jest kwota powyżej 500 zł szkody, a do tych 5 stów finansuję ją sobie sama). Świetny sposób na oszczędność i pozorność ochrony. Ograniczenie nie tylko do jakiejś tam kwoty (sumy ubezpieczenia), ale i brak odpowiedzialności poniżej jakiejś kwoty.

Dzisiaj rano, a właściwie bladym świtem, doszłam do wniosku, że albo w naszej okolicy codziennie zdarzają się kradzieże czy też próby kradzieży aut, albo ktoś nie potrafi obchodzić się ze swoim. W zeszłym tygodni kilka razy, wczoraj i dziś po 5 rano obudził mnie bowiem wyjący alarm. Nie ma bata, nie będę spała w lecie przy zamkniętym oknie, ale niech ja namierzę tego "budzika" to powiem mu (lub jej) co o tym sądzę.

A z pozytywnych rzeczy - przetestowałam ostatnio pobliską pierogarnię i powiem Wam, że pycha! Stwierdziłam, że po co tracić czas na robienie samemu, skoro można kupić tak smaczne w pobliżu. I też ręcznie robione, nie jakieś tam z paczki jakości przemysłowej. Przedwczoraj skusiłam się na pierogi z jagodami i to było naprawdę COŚ.

A tak w ogóle to mamy cudowne lato.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
Tagi
Projektowanie Stron